|
|
| Autor |
Wiadomość |
Malensstfo
Zadomawiam się


Data ślubu: 28.08.2010
Wiek: 24 Dołączyła: 30 Sie 2008 Posty: 120 Skąd: Radom
|
Wysłany: Pią Lip 30, 2010 09:24
|
|
|
|
| andzik1109 stresować się będziemy tak samo i w tym samym dniu, hehe. Co do rad dziewczyn, to łatwiej powiedzieć niż zrobić, ja się pary razy pewnie postresuje, ale zapewne w którymś momencie zapomnę o stresie...i oby tak było...:P |
_________________
 |
|
|
|
 |
kasiek
Znam tu każdy kąt


Data ślubu: 09.10.2010
Wiek: 25 Dołączyła: 24 Paź 2008 Posty: 963
|
Wysłany: Pią Lip 30, 2010 11:22
|
|
|
|
| A mi zostało 2 miesiące i kilka dni i nic...zero stresu, powiem więcej im bliżej tym jesteśmy bardzie zakochani w sobie (tak bliscy siebie, psychicznie to chyba nigdy nie byliśmy, o ile to możliwe...) moja kuzynka, kiedy ją prosiliśmy, pytała się jak to jest przed ślubem, czy nie ma jakiś wątpliwości...Odpowiedziałam jej, że jeżeli ta decyzja jest świadoma i podjęta z chęci spędzenia ze sobą całego życia na dobre i na złe to nie ma żadnych wątpliwości, a w moim przypadku im bliżej tym bardziej doświadczam takiego błogiego spokoju.... |
_________________
 |
|
|
|
 |
darici
Lubię tu być


Data ślubu: 02.10.2010
Dołączyła: 05 Sty 2009 Posty: 323
|
Wysłany: Czw Sie 12, 2010 07:22
|
|
|
|
| tez bym chciala sie nie stresowac naprawde a tutaj juz niedlugo |
_________________
 |
|
|
|
 |
_karolcia_
Lubię tu być


Data ślubu: 2 październik 2010
Wiek: 24 Dołączyła: 13 Sty 2009 Posty: 359 Skąd: Radom
|
Wysłany: Czw Sie 12, 2010 07:49
|
|
|
|
darici, ja się wogóle nie stresuje naprawde zero, nie wiem może ja jeszcze tego nie czuje pewnie zaczne się stresować pare dni przed czy wszystko już zrobione i czy wszystko się uda, narazie jest luzik żyjemy jeszcze wiadomością o potomstwie |
_________________
 |
|
|
|
 |
kasiek
Znam tu każdy kąt


Data ślubu: 09.10.2010
Wiek: 25 Dołączyła: 24 Paź 2008 Posty: 963
|
Wysłany: Czw Sie 12, 2010 08:20
|
|
|
|
Ja to jestem taki "luzak" . Ba nawet jak pomyślę, że to mniej niż 2 miesiące to jest mi tak błogo.... ale ja się nigdy niczym nie stresowałam...tylko moja mama się złości, że my się nie interesujemy, a my po prostu się nie denerwujemy... |
_________________
 |
|
|
|
 |
Ewcia
Rozkręcam się


Pomogła: 1 raz Wiek: 28 Dołączyła: 24 Gru 2007 Posty: 54 Skąd: Radom
|
Wysłany: Czw Sie 12, 2010 13:06
|
|
|
|
A ja na ten stres taki typowo ślubny czekałam do końca, myślałam że to niemożliwe tak się nie stresować. Było coraz bliżej a stresu ani śladu. Owszem brak czasu, zmęczenie, ciągła bieganina i poirytowanie tym zmęczeniem to tak. Ale na taki stres typowy dla czasu oczekiwania na jakieś duże wydarzenie chyba nie było czasu
Byłam pewna, że chce wyjść za mąż właśnie za tego mężczyznę i starałam się z tego cieszyć i nie popsuć sobie tego wydarzenia nerwami (co nie znaczy że obeszło się zupełnie bez nich).
A stres się w końcu pojawił, jak już staliśmy przy wejściu do Kościoła i mieliśmy ruszyć. I tylko wtedy na króciutką chwilę a później minął jak ręką odjął i więcej nie wrócił. Nawet w chwili składania przysięgi nie było po nim ani śladu, tylko wielka radość z tego co właśnie się dzieje |
| Ostatnio zmieniony przez Ewcia Czw Sie 12, 2010 14:47, w całości zmieniany 2 razy |
|
|
|
 |
renatkanuta
Domownik


Data ślubu: 5 czerwca 2010
Pomogła: 1 raz Wiek: 23 Dołączyła: 07 Kwi 2008 Posty: 1821 Skąd: Radom
|
Wysłany: Czw Sie 12, 2010 13:13
|
|
|
|
ja tez bylam pewna i nadal jestem ze to TEN odpowiedni facet. Troszkę to niesympatycznie zabrzmialo
ja sie stresowalam, ale mnie stres mobilizował bardzo. dla mnie szczyt stresu był jak kamerzysta przyjechał i mnie kamerował na czołówkę ;D o rety, myslalam ze padne .. i jak wsiadalam do auta. a przysiegi nie mogłam sie doczekać wręcz i ani ja ani mój mąż nie stresowaliśmy się wogole nie czuliśmy oczu gości na sobie, dopiero oglądając plyte, okazalo się ze duzo osob wychylało sie z ławek, koleżanki z chóru, masa aparatów i kamer ... dobrze ze tego nie czułam ... ;D |
_________________
Jesteś naszym największym sukcesem... :*
 |
|
|
|
 |
Lusia
Lubię tu być


Dołączyła: 01 Lut 2009 Posty: 242
|
Wysłany: Czw Sie 12, 2010 14:21
|
|
|
|
u mnie najbardziej stresogenni są nasi rodzice, chcą dobrze, ale może aż za dobrze... ehhh co w ich wypadku oznacza, że próbuja forsować niektóre sprawy na siłę, ale staramy się nie dawać |
|
|
|
 |
Ewcia
Rozkręcam się


Pomogła: 1 raz Wiek: 28 Dołączyła: 24 Gru 2007 Posty: 54 Skąd: Radom
|
Wysłany: Czw Sie 12, 2010 14:32
|
|
|
|
Ajć. Przepraszam, w ogóle nie miałam na myśli że niby ktoś się stresował bo nie był pewien. Ja to tak zawsze najpierw coś powiem a potem się okazuje że nie pomyślałam i głupio wyszło. Wybaczcie. Miałam na myśli że ja się nie stresowałam bo byłam pewna, co nie znaczy że jak ktoś inny się stresuje to nie jest pewien. Wiadomo kamera, tyle ludzi się na nas patrzy itp. Mój mąż się stresował przy składaniu przysięgi ale mam nadzieje był pewien
Renatkanutka zmieniłam trochę posta. Myślę, że teraz już nikt nie poczuje się urażony. |
| Ostatnio zmieniony przez Ewcia Czw Sie 12, 2010 14:57, w całości zmieniany 5 razy |
|
|
|
 |
Ewcia
Rozkręcam się


Pomogła: 1 raz Wiek: 28 Dołączyła: 24 Gru 2007 Posty: 54 Skąd: Radom
|
Wysłany: Czw Sie 12, 2010 14:34
|
|
|
|
| Lusia, oj taaaaaaaaaaak rodzice są zazwyczaj maksymalnie stresogenni, a każde na swój indywidualny sposób. |
|
|
|
 |
martuś88
Lubię tu być


Data ślubu: 14.08.2010
Wiek: 24 Dołączyła: 13 Lut 2009 Posty: 375 Skąd: Radom
|
Wysłany: Czw Sie 12, 2010 15:51
|
|
|
|
| a ja tam na te dwa dni przed ciągle luzik hehe mój narzeczony to aż za przeproszeniem biegunki dostaje jak pomysli a ja nic:p nie wiem może poprostu nie dociera do mnie że to już za dwa dni, są sytuacje denerwujące np jak dzis pani do paznokci cos wypadlo i nie przyjechała (naszczescie na osiedlu znalazlam i pazurki są), mój tata problem z samochodem miał wczoraj ( a wiadomo że bez tego ani rusz, ale już ok), boli mnie ząb:( a jeszcze jakby mało wczoraj przy sprzataniu spadłam i sobie bok poobijałam i byłam w strachu o moją dzidzie:/ także bardziej takie sprawy co nie powinny powodowały jakiś strach i nerwy |
_________________
 |
|
|
|
 |
malaczarna5
Znam tu każdy kąt


Dołączyła: 05 Lip 2008 Posty: 621 Skąd: Radom
|
Wysłany: Czw Sie 12, 2010 15:58
|
|
|
|
martuś88 uważaj tam na siebie:) Ja podczas przygotowań do ślubu nie myślałam o stresie.W środę przed ślubem dopadł mnie stresior
W dniu ślubu poczułam stresik jak wkroczyliśmy do kościoła i czekaliśmy na księdza no i chwilę przed złożeniem przysięgi. Ale podczas składania przysięgi to już nie było stresu a tylko radość |
_________________
 |
|
|
|
 |
Pani Reklama Popatrzcie na mnie

|
|
|
|